Nie finansuj kontrahentów kredytem! Są na to lepsze sposoby.

W gospodarce firmy powszechnie nie płacą faktur w terminie. Opóźnienia w płatnościach to wirus, który opanował nasz kraj. Wielu przedsiębiorców próbuje zwalczać go zaciągając kredyt, ale to jest droga donikąd. Całe szczęście jest nowy sposób na zatory płatnicze, który działa, jest tani a kosztami można obciążyć nierzetelnych klientów.

Nieterminowe płatności są tak powszechne, że stały się społecznie akceptowane. Dlaczego mam się wstydzić tego, co robią wszyscy? W tej sytuacji trudno jest liczyć na rychłą zmianę. Polska gospodarka potrzebuje długotrwałego leczenia z choroby zatorów płatniczych. Chociaż rząd wypowiedział im ostatnio wojnę.

W rezultacie nikt nie płaci na czas. Kto ponosi koszty tej patologii? Jak to zwykle bywa, silniejsi i więksi przerzucają niedogodności na mniejszych. Małe firmy muszą potulnie kredytować dużych klientów zalegających z płatnościami, bo w przeciwnym razie stracą zlecenia.

Dla mikroprzedsiębiorstw zatory płatnicze stanowią 8 proc. ogółu kosztów, wynika z danych przedstawionych w raporcie opublikowanym w kwietniu przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii „Zatory płatnicze w Polsce. Zielona Księga”.

Nie musisz płacić haraczu

Opóźnione płatności generują średnio od pięciu do sześciu procent kosztów polskich firm, czyli od 150 do 180 miliardów złotych rocznie. Efekt jest zatrważający. Według „Zielonej księgi” dotyczącej zatorów płatniczych opublikowanej przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, co dziesiąta firma przewozowa w 2018 roku stanęła na granicy bankructwa z powodu opóźnionych płatności.

Według biura informacji gospodarczej BIG InfoMonitor na koniec zeszłego roku przeterminowane długi polskich przedsiębiorstw osiągnęły poziom 30 mld zł. Najgorzej jest w budownictwie – problem z terminowością płatności ma aż 60 proc. firm. W tym roku jest jeszcze trudniej. Tylko w trzech pierwszych miesiącach 2019 roku sądy gospodarcze ogłosiły 222 postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych, o 10 więcej niż w ubiegłym roku.

Problem bardzo szybko narasta wśród firm transportowych. W pierwszym kwartale liczba upadłości wzrosła o ponad 70% w porównaniu z wcześniejszym rokiem. Duzi klienci wymuszają od firm transportowych czy budowlanych długie terminy płatności.

„Zielona księga” wskazuje na trudną sytuację, w jakiej stoją małe i średnie przedsiębiorstwa. Aż 52 proc. firm zostało zmuszonych do akceptacji wbrew swojej woli dłuższych terminów płatności. To wyjątkowo uciążliwe dla małych i mikroprzedsiębiorstw, którym jest bardzo trudno pozyskać finansowanie po przystępnej cenie.

Według „Zielonej Księgi” 11 proc. firm ma problemy z wprowadzaniem nowych produktów na rynek z powodu zatorów płatniczych. Na tym nie kończą się powikłania tej „choroby”. Część firm musi ograniczyć zatrudnienie albo obniżyć wynagrodzenia pracownikom (7,5 proc.), często koszt zatorów przerzucany jest na końcowych klientów, gdyż firmy muszą podnosić ceny towarów i usług (4,4 %).

Nie bierz kredytu

Na polskim rynku banki niechętnie kredytują MSP. Jednym z powodów są właśnie zatory płatnicze, które znacznie podnoszą ryzyko bankructwa małych firm. W rezultacie koszt pozyskania finansowania jest dla nich jeszcze większy.

Całe szczęście w liczbie siła. Polski sektor MSP jest tak liczny, że próżnię wypełniają inne firmy, spoza bankowości, które dostrzegają szansę w kryzysie zatorów płatniczych.

Mniej więcej sześć na dziesięć firm z sektora MSP finansuje inwestycje i rozwój z własnych środków. W najlepszym przypadku są to bieżące zyski, ale często prywatne oszczędności. Pozostałe 40 proc. szuka finansowania gdzie indziej. Głównie korzystają z oferty banków, jednak banki bardzo wysoko szacują ryzyko takich pożyczek.

Małe firmy muszą przejść przez gęste sito wymagań banku. Jeśli nie mają udokumentowanej historii działalności, nie dostaną korzystnego finansowania.

Są firmy sprytniejsze od banków

Zachowanie banków jest zrozumiałe – nie mogą sobie pozwolić na ryzykowne kredyty. Są jednak firmy, które potrafią rozwiązywać problemy opóźnionych płatności skuteczniej.

Dzięki zastosowaniu uczących się algorytmów Fandla wprowadziła na rynek zupełnie nową usługę – mikrofaktoring. Polski startup zaprzągł najnowsze procesy machine learning, aby wytrenować komputerowy model do trafnej oceny ryzyka finansowania faktur z długim terminem płatności.

Z punktu widzenia poszkodowanych przez zatory płatnicze najważniejsze jest to, że algorytmu Fandla nie interesuje zupełnie historia wystawiającego fakturę, ale jej płatnika. Dlatego w przypadku sektorów takich jak budowlanka czy logistyka, gdzie często zalegającym klientem jest duży podmiot gospodarczy z udokumentowaną historią, decyzja jest natychmiastowa.

Pieniądze za fakturę dostaniesz w ciągu 24 godzin

Faktoring to prosta usługa. Faktor nabywa od Ciebie wierzytelność i przelewa Ci za nią pieniądze na konto, pobierając w zamian niewielką prowizję. Fandla to faktoring nowej generacji, który możesz obsługiwać także z telefonu.  Wystarczy wysłać zdjęcie faktury, aby otrzymać w ciągu 24 godzin przelew.

Na podstawie zdjęcia/przesłanego skanu algorytm szybko weryfikuje Twoje dane i przede wszystkim dane kontrahenta. Następnie firma faktoringowa kontaktuje się z Twoim klientem, aby potwierdzić wierzytelność i uzyskać zgodę na cesję.

Jeśli kontrahent spóźnia się z płatnością, firma faktoringowa wspiera Ciebie w monitoringu i windykacji wierzytelności: wysyła przypomnienia i wezwania do zapłaty, prowadzi negocjacje z dłużnikiem, a w razie konieczności dochodzi wierzytelności także na drodze sądowej. Najlepsze firmy faktoringowe mają wszystkie te usługi wliczone w podstawową prowizję.

Możesz skrócić termin płatności swojej faktury do 24 godzin i to bez wychodzenia z domu. Wypróbuj usługę automatycznego faktoringu stworzoną przez polski startup technologiczny Fandla. Pozwól Twojej firmie urosnąć!

Wymieniam fakturę na gotówkę
Please follow and like us: